fake perfection fashion

November 13, 2016

ES/PL

Hola!

Parece que pasaron siglos desde mí último post. Después de vuestras visitas en mí blog y Facebook, empiezo a sospechar que o me echáis de menos, o que entráis a verificar si en verdad abandoné mi blog. Esto último casi sucede, porque el Máster y el trabajo no me permitían trabajar en la blogoesfera en condiciones dignas. Bueno, también hay otros factores que me impedían seguir con el blog. Uno de ellos es la falta del fotógrafo y toda esta locura asociada con las redes sociales.

Entonces decidí hacer una pausa mientras buscaba fotógrafo y nuevas fuentes de inspiración. Empecé a seguir un montón de blogs y cuentas de instagram. Resultó, que cuanto más observaba, menos diferencia entre ellas notaba. Todo parece lo mismo: los filtros de las fotos, la forma de posar, el maquillaje; hasta la forma de los labios, trasero o cejas perfectas. Madre mía! 

Tengo la impresión de que la mayor parte de la inspiración en la moda y la belleza para muchas chicas, son las hermanas Kardashian o chicas operadas, que supongo que han visitado la misma clínica de cirugía plástica, porque parecen como clonadas.

La extraña moda actual de ser artificial pero ideal me aburrío, y toda esta locura con los likes y seguidores (que en la actualidad para los jóvenes y algunos adultos es el mayor determinante de ser súper guay) me choque, me parece patético y en verdad, me da un poco de asco. No sé, tal vez me estoy volviendo vieja…

No tener un gran número “likes”, no me molesta en absoluto. De ver comentarios tipo “Let’s follow each other?” o “¿Quieres tener mil followers en instagram? Visita mi página!” llegué a la conclusión de que prefiero hasta final de mi vida pelar patatas y no comerlas (ojo, que esto para mí ya es un sufrimiento), que hacer la pelota por Internet a gente que ni me interesa, solamente por ver la letra “K” o “M” al lado del número de seguidores en Facebook o Instagram.

Con este post quiero invitaros a que reflexionéis un poco sobre la computerizada realidad que nos rodea, a pasar más tiempo en el mundo real y no perderlo en el ciberespacio; ser tu mismo y no una copia de algunas celebridades con culo de silicona (y no solamente el culo).

Como ha dicho Judy Garland…

Siempre sé una versión de primera clase de ti mismo, en lugar de una versión de segunda clase de otra persona.

PL

No heeeej!

Wieki mnie chyba tutaj nie było! Po Waszych odwiedzinach na moim Facebooku i blogu domyślam się, że albo się za mną stęskniliście, albo po prostu sprawdzacie, czy już w ogóle zaprzestałam.

Mało brakowało, aby tak się stało, bo studia i praca nie zawsze pozwoliły na dogodne warunki „pracy w blogosferze”, brak fotografa również mi tego nie ułatwiał. Postanowiłam więc, że wstrzymam się z robieniem postów. Szukając fotografa i nowych inspiracji, obserwowałam mnóstwo blogów i kont instagramowych. Im więcej profili przeglądałam, tym bardziej się zastanawiałam, czy nadal chcę przynależeć do tego modowego świata. Wszyscy wydają mi się tacy sami. Mam wrażenie, że dziewczyny z IG, wyznaczyły sobie za fashion guru siostry Kardashian i zoperowane piękności, które wyglądają jakby były sklonowane. 

Dziwna moda, na bycie SZTUCZNYM i na siłę idealnym, znudziła mnie, a ten wielki szum wokół największej liczby polubień i obserwatorów, która jest dla obecnej młodzieży (jak i dorosłych), największym wyznacznikiem bycia cool- szokuje, zasmuca, albo po prostu obrzydza? Sama nie wiem, a może ja się po prostu starzeję…

Mała liczba lajków, absolutnie mi nie przeszkadza, ich brak, tym bardziej. Chcę Was jedynie zaprosić do refleksji nad otaczającą nas skomputeryzowaną rzeczywistością i do spędzenia nieodwracalnego czasu w realnym, a nie cyberświecie. Na byciu sobą, nie kopią jakieś celebrytki z sylikonową dupą (i nie tylko).

Jak to mawiała Judy Garland…

Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, zamiast drugorzędną wersją kogoś innego